Na Krańcach Świata

sobota, 01. Marzec 2014

Uxmal - prekolumbijskie piramidy

Szamani, duchy, opiekunowie z wyższych wymiarów, święte miejsca, piramidy, dżungla i dzikie zwierzęta. Wielka misja i wielka przygoda. Wszystko to w relacji jednej z uczestniczek wyprawy do Ameryki Południowej, która odbyła się jesienią 2012, na krótko przed Wielkim Przesileniem. W przesłaniu Wrota Czasu była mowa o miejscach, do których wyprawiają się wolentariusze aby oczyścić je z traumatycznych śladów przeszłości. Chcemy, żebyście zaznajomili się z tym, jaka praca wykonywana jest przez wielu pracowników światła na całej Ziemi po to, aby nasza planeta mogła bezpiecznie przebyć drogę do wyższych wymiarów. W tym względzie wiele jest jeszcze do zrobienia. Publikujemy tą relację właśnie teraz, ponieważ przed nami drugie podejście do "podróży w czasie" ze wspólnymi działaniami medytacyjnymi zaplanowanymi na dzień wiosennej równonocy. Oto relacja:

 

20 września 2012 - wylot z Warszawy, przez Frankfurt do Mexico City, następnie przez Kolumbię do Boliwii w La Paz.

Jesteśmy grupą, która zebrała się z różnych stron świata i kraju, ale wszyscy jesteśmy Polakami. Wymienię chociaż z imion: Ania, Danusia, Ula, Paulina, Edyta, Iwona, Piotr, Mieciu, Michał, Andrzej i drugi Piotr. Każdy z naszej grupy (12 osób)z tego jedna - Waldek wspierająca nas z Warszawy na odległość. Była też olbrzymia grupa wsparcia przyjaciół i znajomych, którą odczuwaliśmy w wielu miejscach. "Fioletowy Anioł" przekazał nam zaprogramowane specjalnie w celu naszej ochrony energetycznej ‘’Łzy Apacza’’- kamienie z intencją dla każdej z osób i kryształy do odprowadzania dusz: kryształ górski, turmalin, kwarc dymny. W sumie trzy osoby z nas miały 12 kg kryształów otrzymanych od różnych osób do pozostawienia na terenie Ameryki Południowej i Środkowej.

 

22 września 2012 - Przylatując do La Paz udaliśmy się do Copacabany - Opiekunki Boliwii, a jednocześnie Pani z Copacabany.

 

Pachamama,milagro de la virgen bella

To szczególne miejsce bo leży w pobliżu wysp Słońca i Księżyca, pradawnych miejsc Inków. Podczas naszych medytacji i sesji wiedzieliśmy, jak i gdzie i w jakim czasie mamy się znaleźć. Wiedzieliśmy, że mamy powitać Panią z Copacabany, bo Ona będzie na prowadzić przez całą część wyprawy. Dla Boliwijczyków nazwy Pachamama i Pani z Copacabany są równoznaczne. Mieszają się różne kultury, religie a Opiekunka jest ta sama. Odprawiliśmy w kościele ceremonię ustawiając się w merkabę i zeszła na nas, jakaś przedziwna energia. Łzy szczęścia, wzruszenia. W kościele było sporo ludzi, ale nikt nam nie przeszkadzał, jakbyśmy byli w innej czasoprzestrzeni.

Obok jest miejsce, coś w rodzaju małej kapliczki do palenia świec w swoich intencjach. To szczególne miejsce, tam też mieszają się kultury i religie. Sadzę, że wierzenia naszych przodków znajdują tam swoje urzeczywistnienia. Ludzie malują woskiem swoje prośby, piękne miejsce. To chrześcijanie nadali jej imię Matki Boskiej Gromnicznej, to dzień również moich urodzin, poczułam się z Nią szczególnie związana. Francisco Tito Yupanovi wyrzeźbił tę figurę, żebyśmy mogli Ją widzieć i rozmawiać z Nią, ale Ona była tam zawsze. Opiekuje się wszystkimi, a szczególnie tymi, którzy pojawiają się na Jej jeziorze Titicaca. Ciśnienie dawało się nam we znaki, nawet nie było łatwo się tam poruszać w dosyć wolnym tempie, ale zaczęliśmy się przyzwyczajać.

 

23 września 2012 - Wyspa Słońca - północna część - Isla del Sol - tutaj narodził się bóg Inków Viracocha i Słońce czyli Inti.

Wyspa Słonca - medytacja z szamanami przy Świetej Skale

Po czterogodzinnym marszu w warunkach kamienno - pustynnych w słońcu ,ale za to z pięknymi widokami na jezioro Titicaca dotarliśmy do miejsca zwanego Chinkana czyli Święta Skała. Powitały nas dźwięki muzyki zespołu, który przygrywał (myśleliśmy, że jest tam tak zawsze), ale okazało się, że oni chcieli nas specjalnie powitać. I za chwilę po powitaniu, odeszli. Dwaj szamani czekali na nas,co nie zdarzyło się nigdy do tej pory,gdyż każdy z nich pracuje w innej części wyspy, nigdy nie pracują razem. Tym razem połączyli siły, a jeden z nich przeszedł bardzo długą drogę, żeby do nas dołączyć, gdyż dostał informację jak mówił od swoich Duchów. Połączyli siły z północnej i południowej części Wyspy Słońca, żeby z nami odprawić Ceremonię Pokoju i Miłości dla Ziemi.

Najpierw we trójkę odprowadzaliśmy w Labiryncie dusze Istot, które nie mogły stamtąd odejść. Część z tych dusz w naszych następnych wędrówkach pomagała nam. Pozostawione przez nas kryształy pozostawiały dla nich tunel światła. Czasami jest to trudne,ale później jest niesamowita radość i spokój. Czuje się szczęście, spełnienie, lekkość, jakby było się motylem. Szamani odprawili swoją Ceremonię dla nas, każdego z osobna i naszych bliskich, a następnie uczestniczyli w naszej. Dwanaście osób ustawiło się w merkabę na wprost Świętej Skały, z tyłu wspierani byliśmy przez jezioro Titicaca, a w środku potężny głaz, przy którym, każdy z nas składał swoje prośby. Wokół nas pełno było pięknych Istot Światła. Ania mówiła, że było wiele dusz szamanów, którzy opiekują się tym miejscem.

Najpierw nastąpiło uruchomienie pięknego, kryształowego tunelu, pierwszego z ziemskich punktów na jeziorze Titicaca, które mieliśmy wypełnić. Wspierał nas Enlil ze swoimi barankami, śpiew Edyty ‘’Amazing grace’’ ze specjalną wstawką Alleluja. Trudno jest to opisać, co się wtedy działo. Szamani, Sandro - nasz przewodnik i my byliśmy, jakby w innym świecie. Łzy szczęścia, wzruszenia.

Nawet turyści obchodzili nas wkoło, żeby nam nie przeszkadzać i stali oczarowani. Na zdjęciach, które robił Piotr było widać niesamowite kryształy, jakby kwiat życia, a my poodwracani o 180 stopni. Trochę jak odbicie w taflach jeziora.

 

24 września 2012 - Wyspa Ksieżyca - Isle de la Luna jest to miejsce ruin Świątyni Księżyca, będące miejscem kultu Świętych Dziewic, kapłanek Słońca. Mnie urzekło to miejsce z pięknym Atrium.

Isle de la Luna, wyspa księżyca na jeziorze Titicaca

Najpierw we trójkę odprowadzaliśmy dusze do światła z terenów obszaru jeziora Titicaca. Tym razem ze smutku i wyciszenia do pięknej radości. Zobaczyłam piękne Istoty pląsające wokół nas z pięknymi kwiatami we włosach i w powiewnych sukienkach, jakby przeźroczystych. One były szczęśliwe, dziękowały nam. Cieszyły się wraz z nami.

Następnie rozpoczęliśmy naszą drugą ceremonię, ustawiliśmy się w kształt merkaby do medytacji, twarzą do jeziora. Przyszło mnóstwo wspaniałych Istot, Opiekun Jeziora, nimfy. Oni nas wszyscy wspierali a Ania mówiła, że Istoty Światła odprawiały taką samą ceremonię w innym wymiarze, jak w odbitym lustrze. Otwieraliśmy drugi świetlisty portal. Wypowiadaliśmy nasze intencje, prośby, Edyta zaśpiewała utwór’’Kumbaja’’, który odebrała, jak mówi, jak rozmowę z Bogiem, za którą dziękuje sercem. W każdym z takich miejsc pojawiały się ptaki wokół błękitno - złotej energii.

Na każdą z tych wysp płynęliśmy parę godzin przepływając obok Wyspy Waldka tak ją nazwaliśmy na cześć naszego kolegi, jedna z piękniejszych. Miała niesamowitą moc, a rosną na niej dwa drzewa, które nawzajem się wspierają, z daleka wygląda jakby tam było tylko jedno drzewo. Wokół tego miejsca jest niesamowita energia. Podpłynąć do niej niestety nie można. Wspomogliśmy to miejsce, jak zresztą każde z nich kryształami. Edyta, moja siostra mówiła, że jak po raz kolejny przepływaliśmy koło wyspy Waldka, coś ją ciągnęło, wyszła na zewnątrz łodzi i wysyłała dźwięki z serca do innych Galaktyk i do innych Przestrzeni.

 

Południowa część Wyspy Słońca - ze Świątynią Słońca i czworokątnym Pałacem Pilcocaina. Też piękne miejsce, nocowaliśmy na wyspie, gdzie towarzyszyła nam wspaniała burza, odbijająca swoje światło w jeziorze Titicaca. Piękne wrażenia, rano zeszliśmy schodami Inków, po drodze spotykając niezmordowane osiołki dźwigające wodę do picia. Wokół było mnóstwo kwiatów, ptaków, przyroda towarzyszyła nam ciągle.

 

25 września 2012 - Peru - Brama Bogów - Amaru Muru - kamienna konstrukcja na siedem metrów wysoka i szeroka.

Peru - Brama Bogów

Nawiązująca do kultu’’Siedmiu promienii’’. Kolejne miejsce światła, gdzie spotkaliśmy grupę podobną do naszej z Austrii, z szamanem z Limy. Zapytaliśmy czy możemy dołączyć do ich medytacji,powiedział nam, że zapytał Duchy i one odpowiedziały mu, że tak-prowadząc znak dymu ruchem kulistym. Wtórowały temu spotkaniu przepiękne dźwięki wydobywające się z mis czyli z tamburynów wodnych. Przy trzech miejscach czuliśmy, że lewitujemy, energia nas unosiła, dźwięki zachwycały i mieliśmy wrażenie połączenia z Wszechświatem. Edyta mówiła,że dla niej to miejsce jest jak zaczarowane, można ulecieć,unieść się w przestworza. Tak to miejsce unosi. Te dźwięki nas zapraszały, odbijały się do góry, a następnie wracały do Bramy Bogów. Siostra przyznała, że medytując przy drzwiach Bramy śpiewała murmurando, razem z gwizdami szamana i dźwiękami mis. Oni nas zapraszali do środka i mówili, że zawsze są z nami i opiekują się nami. Legendy mówią, że widać tam różne pojazdy i ludzi o białych twarzach i nie są to turyści. Pojawił się nad nami fizycznie potężny ptak, który wtórował do dźwięków.

 

Peru - pływajace wyspy Uros - ostatnia medytacja na jeziorze Titicaca.

Peru - pływające wyspy Uros

Przyjacielscy, jak wszędzie mieszkańcy, Indianie Amara oraz wspaniały przewodnik odstąpili nam część wyspy do medytacji i ceremonii. Przepiękna uroczystość z różdżkami, merkaba medytacyjna na trzcinowej wyspie. Pełno było nimf, syren i innych istot wody, towarzyszyła nam też Pani z Copacabany .Uruchomiliśmy świetlisty portal i piękna energia popłynęła z samego centrum jeziora do Światła, przy dźwiękach‘’His eye is on the sparrow’’głosem Edyty. Celem tych Ceremoni było otworzenie portalu Światła i uruchomienie osłony Ziemi, jako 12-Bramy. Trzy podstawy trójkąta na jeziorze Titicaca połączyły się z kryształem Thota na jeziorze. Ania przekazała nam, że drugi trójkąt tworzyły Istoty Światła łącząc się z Kryształową Czaszką, które uruchomiły Świetlisty Portal. Był okrąg Światła i on zwyciężył. To tam na wodach jeziora po stronie peruwiańskiej zostawiliśmy nasze kryształy: kwarc różowy, kryształ górski, ametyst, bursztyn, szmaragd i inne ofiarowane z sercem i dla serc. Mieliśmy problem z powrotem do Boliwii bo granica została zamknięta, takie są tam zwyczaje, ale Anioły Światła pomogły i wszystko układało się tak jak powinno.

 

26 września 2012 - Stolica Boliwii - La Paz - położona w Andach Środkowych na wysokości 3600-4100 m n.p.m, najwyżej położona stolica na świecie z pięknymi zabytkami, ale najbardziej zachwyciła nas Dolina Księżycowa Valle de la Luna, krajobrazem, formami skalnymi o niesamowitych kształtach i roślinnością pustynną.

 

27 września 2012 - Tiwanaku - Z przepięknymi pozostałościami świątyń i słynnym monolitem Bramy Słońca. Miejsce szczęścia, jak mawiają miejscowi. Wiceprezydent Boliwii miał parę miesięcy temu, tam swój ślub. A my nie wiedziałyśmy z Edytą dlaczego ludzie miejscowi stają i robią z nami zdjęcia, dają swoje dzieci do potrzymania. Tak jest to miejsce, gdzie z blondynkami robi się sobie zdjęcia, właśnie na szczęście. Spotkaliśmy wspaniałego szamana, każdy z nas usłyszał, jakie są jego plany, marzenia oraz droga do ich spełnienia. Andrzej został wyróżniony i poprowadził grupę w medytacji ceremonialnej. Czuliśmy wibrację, światło, szczęście i dobrą energię. Znowu ptaki i przepiękny niebiański wir.

Boliwia -Tiwanaku - miejsce szczęścia.

Wieść niesie, że w Tiwanaku prawdziwe szczęście przynosi sfotografowanie się z blondynką - co widać! Na zdjęciu 2 siostry - Iwona i Edyta oraz grupa miejscowej ludności.

28 września 2012 - Chacaltaya - 5300 m n.p.m. w boliwijskich Andach, tylko 30 km od La Paz. Odwiedziliśmy wraz z dzikimi lamami to miejsce w pięć osób. Niesamowite przeżycie, polecam.

Ponownie przelot z Laz Paz w Boliwii,przez Kolumbię do Mexico City. Niestety mnie i Edyty w Meridzie w Meksyku chyba nie chciano widzieć, bo okazało się, że nasze bilety są nieważne,chociaż były takie jak wszystkich. Trzy osoby z grupy zostały, przez co musiały wykupić kolejny bilet, ale nie zostawiły nas samych na lotnisku w Mexico City. Teraz z perspektywy czasu myślę, że wiedzieli i jedni i drudzy,że odprowadzanie dusz w kraju, który bezlitośnie skazywał na odbieranie życia pod pozorem religijnych rytuałów poprzez jej okrutne zadawanie,zawsze jest trudne. Anioły Światła mają nas w swojej opiece.

 

30 września - Merida - W Meksyku bardzo nas rozpieszczało słońce. Jest to stolica stanu Jukatan i powstała na miejscu miasta Majów.

 

Mani - miejsce, gdzie kultura Majów legła w gruzach, zakonnik hiszpański, a następnie biskup Diego de Landa zniszczył, spalił większość rękopisów i wizerunków ich bogów uznając je za nieczytelne i diaboliczne.

Kościół w Mani - klęska kultury Majów

Ciekawy jest ten zachowany kościół, jedna część tradycyjna architektonicznie do jakiej jesteśmy przyzwyczajeni, a druga jest rodzajem otwartego ołtarza na zewnątrz. Pewnie rdzenni ówcześni mieszkańcy nie mogli inaczej przyzwyczaić się do nowej kultury i religii zagrożonej groźbą śmierci. Człowiek stworzony jest do wybaczania, ale czasami trudno...

 

1 października 2012 - Uxmal - kolejny kompleks piramid z piękną Świątynią Wróżbity, piramidą schodkową, Światynią Czarownika, Pałacem Gubernatora, Domem Żółwi, Domem Mniszek, boiskiem do gry w pelotę.

Meksyk - Uxmal,piramidy

I kolejne ceremonie - za każdym razem pojawiało się mnóstwo ważek, ptaków, iguan. To ciekawe bo w ciągu dnia zostawiliśmy tam mnóstwo kryształów, zwiedzając to miejsce. Dlaczego idąc na wieczorny spektakl typu światło i dźwięk miałam w plecaku woreczek z kryształami?

Miejsce, które samo wezwało mnie do ceremonii odprowadzania dusz, widocznie taka była potrzeba. Byłam tam po raz drugi (rok wcześniej typowo wakacyjnie). Był piękny wieczór, żartowaliśmy. Rozpoczął się spektakl oświetlający kolejne piramidy,pulsujący muzyką i tekstem przeplatającym się w języku hiszpańskim. I nagle dotarła do mnie informacja, że powinnam zejść i wspomóc odejście dusz,które o to proszą i na mnie oczekują. Pomyślałam, że nie powinnam tego robić, żeby nie przeszkadzać widzom w oglądaniu tego spektaklu, pomyślałam może później. Ciągnęła mnie ogromna siła,jeszcze z czymś takim się nie spotkałam nigdy. Nawet Ania powiedziała mi czy ja wiem, że oni mnie wołają. Zeszłam po ciemnych schodach na plac przed Domem Mniszek z kryształami i rozpoczęłam. Słyszałam krzyki, płacze, widziałam obrazy, ciągnęło mnie coś do tyłu, prosiłam Anubisa o pomoc, pewnie czasami się nerwowo odwracałam do tyłu, ale pracowałam jak w transie. Na środku jest miejsce, gdzie podchodziły osoby do wykonania wyroku śmierci. To miejsce, aż boli. I nagle zaczęłam widzieć tunele blasku światła, miłości, szczęścia, pokoju, (to nie były światła reflektorów), one były zupełnie inne. Wiedziałam, że tak miało się stać.

Gdy kończyłam ostatni trójkąt i zostawiłam ostatnie kryształy przybiegł człowiek z obsługi i mnie stamtąd wyprosił, ale ja właśnie skończyłam. Jak to możliwe, że przez trzydzieści minut nikt mi nie przeszkadzał? Byłam szczęśliwa, słyszałam głosy podziękowań i wdzięczności tych wspaniałych istot, które nie mogły stamtąd odejść wcześniej. Bardzo często zdarzało się, że w czasie późniejszym te istoty nas wspomagały w działaniach. A widownia nagrodziła mnie brawami, nie wiem czy za to, że się coś działo na placu, czy że pomylono mnie z kimś z obsługi. Nawet nasza grupa nie wiedziała, że to ja. Czułam się wspaniale, jakbym wróciła z innego świata, a jednocześnie wyróżniona. Już teraz wiem, że jeżeli będzie taka potrzeba, oni mnie wezwą.

 

Kabah - Pałac Masek z 260 maskami Boga Chaca.

Pałac masek w Kabah

 

Izamal - oznacza rosę z nieba, przepiękne piramidy, na jednej z nich franciszkanie wznieśli kościół i klasztor.

Meksyk - piramida w Izamal

 

2 października 2012 - Chichen Itza - inaczej źródła ludu Itza z przepięknymi zabytkami: Klasztor Zakonnic – (piramida, którą Francuzi wysadzili dynamitem, bo tak było szybciej, żeby dostać się do środka), Świątynia Kukulkana – Quetzalcoatla, Światynia Wojownika, Wieża Ślimaka.

Meksyk - Chichen Itza - boisko do gry

Północną część zajmowali Toltekowie, a południowo-zachodnią Majowie. Próbowaliśmy czasami się schronić w cieniu, ale nie dawało się, mnóstwo kryształów i swoich marzeń. Ciągle te jeziorka straceń były dla mnie osnute, jakby mgłą, a przecież był potężny upał. To też trudne miejsca, gdzie zbyt dużo istnień nie zdołało odejść, ale pomagaliśmy im.

Z tamtych miejsc pochodzą przepiękne turkusowe mozaiki na kamiennych tarczach. Ciekawą rzeczą też jest przekazywana przez malarzy Majów duża żywotność i ruch figur, którymi ozdabiali naczynia.

 

3 października 2012 - Tulum - Światynia Fresków, Wiatru, Twierdza.

Tulum, świątynia fresków

Dla mnie jedno z najpiękniejszych miejsc w Meksyku graniczące z turkusowo-szmaragdowym Morzem Karaibskim do którego zanurzyliśmy się chociaż na chwilę. Kiedyś to miejsce nazywano Miejscem Świtu, a Bóg - człowiek zstępuje tam z nieba. Jest w tym miejscu niesamowita atmosfera, koloryt. Prawdziwe światło łączy się z przyrodą i człowiekiem. Przepiękne miejsce, które okazuje się, że znalazło się na trzecim miejscu, jako najpiękniejsza plaża świata.

Podróż do Gwatemali nie była łatwa,przesiadka na trzech kolejnych granicach do kolejnych busów: Meksyk, Belize, Gwatemala. Ten ostatni pojazd miał problemy z kołem, wulkanizacja, ponowne problemy. A dobry nastrój nas nie opuszczał.

 

4 października 2012 -Tikal – Gwatemala -To ciekawe, ale to trochę na moja prośbę, grupa zgodziła się tam wstąpić, bo było po drodze i aż żal było tam nie zajrzeć. Miasto Majów w pobliżu jeziora Peten Itza z sześcioma wysokimi piramidami ze wzniesieniami, szesnastoma piramidami typu Akropol, Świątynią Jaguara, Świątynią Masek. Stawiano je dla celów astrologicznych, religijnych, pochówkowych i politycznych.

Gwatemala - Tikal

Piramidy są tak zbudowane, że przez trzy z nich przechodzi słońce, przecinając i oświetlając kolejne z nich. Jedna w dniu 21 czerwca z najdłuższym dniem, kolejna w dniu 21 września z najkrótszym dniem i kolejna w dniu 21 grudnia z równonocą. Północ oznacza powietrze i jest koloru żółtego, południe - wodę ma kolor zielony, wschód - ogień - kolor czerwony - życie, zachód - ziemię, kolor czarny - śmierć.

Czułam się, jakbym wracała tam do domu (byłam tam po raz pierwszy). Mrówkojady podchodziły do nas jak koty, lis patrzył na nas z wieżyczki ruin, małpy, świerszcze. I te wspaniałe drzewa,które nas witały, byliśmy w lesie tropikalnym. Najpierw zostaliśmy w trójkę i odprowadzaliśmy dusze do Światła. Tam była niesamowita energia, która pulsowała, powodując nasze drgania i czuliśmy błogi stan. Ceremonia nasza się odbyła i Światłość dodawała blasku temu miejscu. Szaman podał nam nasze imiona wynikające z daty urodzenia i przy pięknym świetle księżyca, który nas oświetlał, odprawiał ceremonie dla nas. Doświetlało nas też światło ekipy telewizyjne, która tam realizowała swój program, ale na szczęście w miarę subtelnie. Szaman układał świece w kolorach reprezentujących cztery elementy świata. I nagle lunął deszcz, jak oberwanie chmury,oni twierdzili, że nie będzie padać. Czy to z powodu tego, że był to dzień deszczu, jak mówiła Edyta, powtarzając słowa szamana, czy to z powodu imion z naszej grupy Edyty i Michała,w tłumaczeniu tzw.’’szczekających małp”, które wywołują deszcz. Wróciliśmy do hotelu we Flores ociekający wodą, ale uśmiechnięci i rozradowani w sercach.

 

5-10 października 2012 - El Mirador - dżungla, droga do piramidy La Danta.

Dżungla

Przewodnik - Andrey powiedział nam, że domyśla się w jakim celu chcemy odbyć tę wyprawę, wyczuwał to intuicyjnie, drugi z przewodników Macho- (tak daliśmy mu na imię),gdyż można było z nim pójść na koniec świata, taką się czuło przy nim ochronę i bezpieczeństwo. Naprawdę była z nami wspaniała ekipa. Oprócz tego dwoje ludzi, którzy zajmowali się naszym wyżywieniem, byśmy byli zadowoleni i zdrowi jedząc smaczne rzeczy. Zupy warzywne, placki kukurydziane pieczone na blasze, makaron, warzywa. Jak oni to wszystko organizowali w tak trudnych warunkach, aż niewiarygodne.

Zaopatrzeni na miejscu w kalosze i wodę do picia wyruszyliśmy drogą do Carmelity dwoma samochodami terenowymi, koledzy byli na zewnątrz, gdyż nie wszyscy zmieściliśmy się do środka samochodów. Mieszkańcy poczęstowali nas śniadaniem, byli bardzo skromni i niesamowicie serdeczni.

Mamy do przejścia 25 kilometrów do pierwszej bazy noclegowej. Pięć mułów szło ze sprzętem: namioty, śpiwory, materace, woda pitna, jedzenie. Trzy muły były do dyspozycji, gdybyśmy nie byli w stanie iść. Najpierw były żarty, uśmiechy, każdy uważał, żeby się nie wybrudzić. Ciągle padało, jakby oberwanie chmury, po paru godzinach byliśmy już mokrzy, brudni i potwornie zmęczeni. Do tego bardzo duża wilgotność, a przy każdym zatrzymaniu się tylko na chwilę, napić się ‘’łyka’’wody czy zawiązać sznurowadła w butach, siadało na nas mnóstwo muszek, komarów, kleszczy. Mieciowi rozpadły się całkowicie buty, dostał od Michała jedyną parę, jaką on miał. Po kilku godzinach, przed nami rwąca, błotnista rzeka, nie ma innej drogi. Nasz Macho szukał najlepszego miejsca do przejścia, znalazł przewrócone drzewo, było mokre i śliskie. Tworzyło rodzaj mostu. Pień mokry, kalosze śliskie, a rzeka głęboka na parę metrów. Połowa grupy przeszła, ale dziewczyna, która w dzieciństwie topiła się i panicznie bała się wody, stała i płakała, twierdząc, że nie przejdzie. Była to walka jej samej ze sobą. Mieciu wpadł na pomysł, aby nagiąć potężną gałąź z drzewa, które rosło obok. Udało się!

Był to czas na pokonywanie własnych słabości i tym razem nam wszystkim się udało. Około 21.00 dochodzimy na miejsce. Jak patrzę teraz na kadry materiału, który został nakręcony (zresztą tylko parę minut) wierzcie mi, w dżungli nie da się kręcić, telewizje robią tam ustawiane kadry pod widza, było to na granicy naszej ludzkiej wytrzymałości. Szliśmy bo wiedzieliśmy, jaki jest nasz cel i wiedzieliśmy, że nawet problem z jedną osobą spowoduje, że zadanie nie zostanie wykonane. Wtedy ta część najtrudniejsza tej wyprawy nie została by zrealizowana. Chyba każdy przed sobą próbował udawać, że jest w porządku, pocieszaliśmy się nawzajem, ale też motyle, które się pojawiały dodawały nam energii. Bordowe, żółto-zielone, niebiesko - pomarańczowe, były przepiękne, wielkości dłoni i pojawiały się na całej naszej trasie.

 

Drugi dzień w dżungli - mamy do przejścia przeszło 30 km. Zwijamy obozowisko i wyruszamy. Pada deszcz,świeci słońce i tak na zmianę,jest mokro od deszczu i potu. Nasz Macho maczetą toruje nam drogę, pokazuje, aby nie wejść w prawie niewidoczną pajęczynę z jadowitymi pająkami. Muły bardzo jej się bały, a przecież zwierzęta wyczuwają najbardziej tego typu zagrożenia. Zaczęły się choroby, biegunki, mdłości, gorączka. Nie jest łatwo iść będąc zdrowym,ale z takimi problemami jest jeszcze trudniej. Nasze kochane muły bardzo nam pomagały, ale sytuacja była już taka, że człowiek po prostu zsuwał się z muła zaczynając tracić przytomność.

Gwatemala - dżungla

Nasi przewodnicy zatrzymali się, zerwali liście z jednego z drzew, rozpalili ognisko, ugotowali napar i po wypiciu,wierzcie mi, przeszło. Czułam się jak nowo narodzona, dostałam mnóstwo energii, sił, wszystko zaczęło wracać do normy, nawet zaczęłam śpiewać. Cudowne uzdrowienie (nie mylcie tego lekarstwa z liśćmi koki, bo one rosną na krzewach), nie można było zabrać tych liści bo nie nadają się suszone, tylko świeże, zielone.

Następną przeszkodą okazał się grzechotnik, którego bardzo bały się muły i nie były w stanie tamtędy przejść,a my słyszeliśmy ten intensywny dźwięk ostrzegania nas przed jego obecnością. On nie chciał nam nic złego zrobić, ale znalazł się za blisko naszej ścieżki,albo my za blisko niego, w końcu to on był u siebie. Próbowaliśmy się z nim porozumieć. Nie było wiadomo czy będzie atakował, chociaż jego pozycja i dźwięki świadczyły o wyczekiwaniu, był metr od nas. Nasi przewodnicy stali murem między nami, a grzechotnikiem. Odskoczył i odszedł. Udało się!

Powiem Wam w zaufaniu, że surowica jest tylko w obozowiskach i nie ma szans, żeby tam dotrzeć w czasie dla nas przewidzianym. Mieliśmy szczęście. Dotarliśmy do obozowiska, wykąpaliśmy się w deszczówce i próbowaliśmy odpoczywać.

 

Trzeci dzień w dżungli - dzień Ceremonii. Poszliśmy w dziesięć osób i dwóch naszych przewodników. Jeden z kolegów był ciągle chory. Ania wzięła kryształową piramidkę, która brała udział w ceremonii 11.11.11 w Gizie.

Piramida La Danta jest zarośnięta dżunglą i jest dawnym miastem Majów. Jest to kompleks trzydziestu piramid świątynnych, największa ma postać piramidy z trzema szczytami. Przewyższa swoją objętością Piramidę Cheopsa, chociaż jest niższa. Przewodnicy mówią, że powstały w VI w p.n.e, a porzucone zostały z niewiadomych powodów w IX w n.e.

Na dole we trójkę odprowadziliśmy dusze, oczekujące na odejście do Światła. A reszta grupy weszła na górę, na szczyt piramidy z której widok był przepiękny. Tylko dżungla, same drzewa,aż po granicę z Meksykiem. Grupa zeszła i przystąpiliśmy do Ceremonii. Było nas dwanaścioro wraz z przewodnikami zaproszonymi do Ceremonii. Pojawił się Enlil i mnóstwo wspaniałych Istot Światła. Ta energia spływała na nas. Naszym zadaniem wśród grupy ludzi, Istot duchowych, zwierząt, ptaków było wybaczyć wszystko-wszystkim. Byliśmy Światłem, mającym siłę i moc do spalenia pieczęci. Koledzy wraz z kryształową piramidką weszli na szczyt, my zostałyśmy i ustawiłyśmy się na dole, wokół piramidy. Męska energia wydobywała energię z wnętrza Ziemi, a żeńska prowadziła ją do Żródła. Powstała piękna Światłość, w formie kwiatu życia. Ania przekazała, że pieczęć została ściągnięta. Danusia pięknym głosem recytowała mantrę, Edyta swoim anielskim głosikiem zaśpiewała Alleluja i wszyscy ze wzruszenia płakaliśmy. Pojawiło się mnóstwo jaskółek, ważek, można by powiedzieć jak zwykle.

Dokończyliśmy naszą ceremonię tzw.’’od szamana’’z Tikal przy piramidzie La Danta, spaliliśmy świece i z wosku pojawiła się tajemnicza twarz. Tylko Światłość nas otaczała i nic innego nie miało na nas wpływu. Nasz przewodnik opowiedział nam historię o swoim przyjacielu, który próbował zabrać go ze sobą na wyprawę do La Danta, ale on jakoś nie miał na to ochoty. Później jego przyjaciel odszedł do Aniołów, a on ciągle go widział jak ’’spakowany’’próbuje odejść, ale nie jest na to gotowy. Powiedział nam, że widział go teraz, jak się z nim pożegnał i odszedł.

Jesteśmy bardzo szczęśliwi, ale też potwornie zmęczeni. Zastanawiamy się czy mając dwa dni na powrót nie będziemy opóźniać grupy. Zapada decyzja, że część grupy wróci helikopterem. Niestety jest to niemożliwe, pada deszcz w takich warunkach nikt tutaj nie przyleci. Samo dodzwonienie się było nie lada wyczynem. Przewodnicy musieli iść na szczyt piramidy, parę godzin w jedną stronę, żeby spróbować zorganizować dżipy, próbując się tam dodzwonić. Cieszymy się, że zamiast dwóch dni marszruty, mamy przed sobą jeden dzień w zupełnie innym kierunku i tam dojadą po nas dwa samochody. To co prawda 30 km,ale jesteśmy szczęśliwi.

 

Czwarty dzień w dżungli. Idziemy radośni, chociaż zmęczeni. Nawet odrzucenie przede mną na ścieżce żmiji przez Miecia nas nie wystraszyło. Zwierzątko nie chciało nam robić krzywdy .Dochodzimy wieczorem do polany, a tam nikt na nas nie czeka. Jesteśmy tylko my i dżungla. Polana na której rozbijamy namioty jest przepiękna, ale nie zauważamy tego. Wokół słychać przeróżne dźwięki wydobywające się z wody, drzew. Mieciu zrywa dla nas dzikie pomarańcze i limonki.

 

Piąty dzień w dżungli. Czekamy cały dzień i już wiemy,że nikt po nas nie przyjedzie. Czas ucieka,siły coraz słabsze. Muły musiały odejść (brak pożywienia) i zmęczenie też dało im się we znaki. Zapada decyzja po medytacji, że musimy stąd, jak najszybciej odejść. Pojawia się Pani z Copacabany i każe nam wyruszyć jeszcze w nocy.

W nocy euforia słychać dźwięk silnika, przyjechali po nas. Niestety to samochód z obozowiska przejeżdżał w zupełnie innym kierunku. Poprosiliśmy o przekazanie informacji, że grupa z Polski wraca z powrotem w kierunku swojej drogi. Czas biegnie nieubłaganie, wiemy, że jak nie zdążymy stąd wyjść, to nie zdążymy też przekroczyć granicy gwatemalskiej, która jest zamykana po 20.00.To z kolei spowoduje, że nie zdążymy na połączenie z Meridy do Mexico City i dalej przez Frankfurt do Warszawy. Zostawiamy wszystko co możliwe na polanie. Wiemy, że jeśli chcemy dojść to możemy zabrać dokumenty, butelkę z piciem (przegotowana woda z bajora) i to wszystko.

 

Szósty dzień w dżungli. Szliśmy z latarkami 3-4 godziny, aż do świtu. Przez parę godzin po pas w wodzie, w błotnistym mule,gdzie nie wiadomo czy stajesz na gałąź czy na węża. Wiedząc,że musimy przejść 30 km i to w odpowiednim czasie. Uratowały nas odkażacze do wody, jedno trzeba przyznać woda miała brudny kolor i okropny zapach, ale nie szkodziła. Jedno musieliśmy - dojść i udało się prowadziła nas Światłość.

Przyroda nas wspierała, jak mogła. Wracając już nie było rwącej rzeki, wyschła, można było przejść w bród. My nie dawaliśmy rady, ale nasz osprzęt również, moje buty wytrwały tylko sześć dni, a koledze ze Stanów rozsypały się w pierwszy dzień. Mokre buty, mokre ubrania, ale za to ciepło.

Jak wyszliśmy z dżungli i zobaczyliśmy pola uprawne i wioskę, była radość, płacz i niesamowite zadowolenie. Tubylcy przygotowali dla nas gotowaną kukurydzę, pokrojone buraczki czerwone, ananasy, banany. Dowiedzieliśmy się, że wyjechały po nas dwa dżipy, ale były przeszkody, błotna rzeka, zwalone drzewa, a do tego mieli jeszcze przygodę z jaguarami i nie mogli w nocy wyjść z samochodów.

Czekali do rana i nie mogąc się do nas dostać, powrócili bez nas. Wszystko się na szczęście udało! Zdążyliśmy na granicę, potem przez Belize do Meksyku. W Meridzie był dopiero czas na prawdziwy prysznic i z powrotem na lotnisko.

Bardzo się cieszę,że dane mi było wziąć udział w tych Ceremoniach. Wiem z jakimi słabościami powinnam się zmierzyć,a w jakich sytuacjach ufać sobie i przyjaciołom. To był wyjazd życia i Światłości. Dla takich chwil warto żyć! Dziękuję mojej kochanej grupie i każdemu z osobna. Wszystkie miejsca były piękne, ale w moim sercu pozostały dźwięki: małp, grzechotników, świerszczy, wielu z nich nierozpoznanych, jakże ciekawych i intrygujących.

Kochani! Takich miejsc jest jeszcze sporo, są również w Polsce.

Patrzmy na człowieka, przyrodę, zwierzaki, Ziemię, Galaktykę, Wszechświat. Potrafimy żyć razem, tylko musimy sobie to przypomnieć...

z Miłością i Światłem

Iwona Rudnik

Iwona Rudnik

Autorka z ulubionym kotem

Od redakcji:

Autorka jest aktywnym członkiem Fundacji Mądrość Narodów.

Jej patronem jest egipski Anubis (cóż, nic dziwnego, że poznaliśmy się w Egipcie...). Sprawia to, że Iwonka bardzo dobrze odprowadza dusze ludzi i zwierząt. Stąd też wynika jej naturalne zaangażowanie w odprowadzanie dusz podczas opisanej wyżej misji. Kontakt mailowy do autorki w linku: Iwona Rudnik

Siostra Iwonki - Edyta (również uczestniczka wyprawy), prosiła aby zamieścić jej piosenkę. Prośbę spełniamy:

 

 

 

 

 

Fioletowy płomień - wiedza duchowa

Start

Wezwanie kamiennego kręgu do przyjaciół z Atlantydy
Wzywam Was moi Gwiezdni Bracia. Wyczuwam...

Fioletowy płomień

Fioletowy Płomień
O Fioletowym Płomieniu Fioletowy Płomień to...
Fala Fioletowego Płomienia
KRĄG FIOLETOWEGO PŁOMIENIA 21 czerwca 2010...
Eksplozja Światła i Miłości ZAGINIONE...
Krąg Fioletowego Płomienia tworzymy z myślą by...
Czego nie powiedziałem na Kongresie... W...
Kochani, Przedstawiamy Wam dziś przesłanie,...
Fioletowy Płomień dla Polski,medytacja
17-25 październik 2015 Nadchodzący tydzień...
Fioletowy Płomień Źródła
Bardzo dziękujemy za piękną medytację,...

Światło ducha

ŚWIAT, Z KTÓREGO POCHODZĘ Mój dom. Świat...
Dusza jest światłem, Światło Ducha
Prawda jest prosta i zrozumiała. Zawsze!...
Najwyższa Istota - światło, energia życia
SPOTKANIE Z TWOIM NAJWYŻSZYM PRZEZNACZENIEM...
Stwórca
KOSMICZNA MISJA W kilka dni po...
Światło Ducha, portal boskiej energii
W ciągu ostatnich 3 miesięcy w Polsce...

Duchowa rewolucja

CZĘŚĆ I - PODAJMY SOBIE RĘCE! Nadszedł...
CZĘŚĆ II - PODSTAWY REWOLUCJI  ...
PRZEŁOMOWE SPOTKANIA U PROGU NOWEGO ŚWIATA...

Świadome odżywianie

Świadome odżywianie, wegetarianizam, weganizm
Dlaczego jest to takie ważne? “Jakie jest...
W Strefie Cienia wystawiamy na działanie...
Dieta wegetariańska prosta i zdrowa
Czy wiecie, że dla zaspokojenia swoich smakowych...
Proste i praktyczne przepisy wegańskie
Przy przejściu na wegetarianizm największym...
Zmiany w DNA
Obce kody są niczym ciemna nić, oplatująca...
Kawa i inne używki
Pani Kasia pisze: Po przeczytaniu na Pana...
Wegetariańskie psy
Zwierzęta są moimi przyjaciółmi, a ja nie zjadam...
Cieciorka - kuchnia wegańska i wegetariańska, zdrowa dieta
Humus z cieciorki i sezamu Składniki...

Zdrowie, medycyna naturalna

Szkodliwe szczepienia, STOP NOP,szkodliwe szczepionki
Szczepić? Nie szczepić? Wielu ludzi staje,...
Srebro koloidalne,naturalny antybiotyk,leczenie przeziębienia
Katar? Przeziębienie? Grypa? Infekcja rozwija...

Miłość, partnerstwo

Miłość duchowa
Kobieta i mężczyzna. Dwie piękne istoty ...
Bliźniacze płomienie
Mojej Kosmicznej Rodzinie - żonom, mężom,...
MAGNETYCZNA POTRZEBA BLISKOŚCI Kiedy...

Dzieci nowej ery

Dzieci indygo i kryształowe
Przybycie każdej nowej duchowej istoty na...
Kasia "Samarkanda" Barczyńska Ostatnio coraz...
Dzieci kryształowe nowej ery
Zapraszamy na wywiad z „Fioletową Rodziną” w...
Dziecięce piramidy, święta geometria
OKIEM TATY Spójrzcie na te fantazyjne...
Edukacja domowa
Zapraszamy na wywiad w Niezależnej Telewizji na...

Ukryta struktura rzeczywistości

Pole Życia - Boska Matryca
W mitologii starożytnych greków za plecenie...
ZIMOWE PRZESILENIE 2010 W październiku...
Jest cicho... Już od kilkunastu dni jest cicho,...

Wielka Przemiana Świata

Miałem sen... Byłem z rodziną i z kilkoma...
Kochani, Witamy Was serdecznie w roku 2012...
Burzyciele Systemów transformacja 2012
Przez ostatni tydzień października...
Tym, którzy w dniu 21 grudnia oczekiwali końca...
Gaja w sercu miłości
Wszystkim, którzy wzięli udział w...
Trzymać Kurs - przemiana 2012 - 2013, Nowa Ziemia
Kiedy Krzysztof Kolumb wypłynął na poszukiwanie...
Wrota czasu, podróże w czasie
Kochani, Chcielibyśmy Was zaprosić do...
Powrót do rajskiej Ziemi
Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią publikujemy...
Boliwia - Wyspa Słońca widok na jezioro Titicaca i Wyspę węży,szamani
Szamani, duchy, opiekunowie z wyższych...
Brama Serca
Kochani, Nie wiemy czy już zdajecie sobie...

Prehistoria, Atlantyda, Egipit, piramidy

Czyż nie jest piękna? Dawno temu, w...
Starożytne piramidy i przedwieczna tajemnica
Jadąc do Egiptu spodziewałem się wielu...
Młotek z Glen Rose
Paradygmaty to przekonania leżące u podstaw...
Sarkofag w Wielkiej Piramidzie Chu Fu Cheopsa
Od czasu pamiętnej wizyty w krainie piramid w...
Powrót Bogów - zaginiona cywilizacja powraca
ŚLADY RAJU Podczas naszej niedawno odbytej...
Budzenie piramidy
NOCNI GOŚCIE Spośród wszystkich godzin...
Pegaz znak kosmicznego statku Pelegai
Zbieżność tytułu tego przesłania do tytułu...
Zew Ducha
Tym razem to Wy napisaliście przesłanie....
Miłość spoza czasu
  Jedno z wielu niezwykłych zjawisk...
Magda z Wielkiej Brytanii pisze: Po wyjściu...
Słup słońca w przesilenie, połączenie wymiarów
Tym razem to Ania pisze: Kochani, We...
Kryształowe Serce Miłości
3 DNI W PIRAMIDZIE 3 dni - od 5 do 7...
Ten Który Przybył z Nieba
Poniższy zapis pochodzi z kryształowej...
Wejście do Hal Amenti
W zimowe przesilenie spotkaliśmy się przy ognisku...
Atlantyda,Poseida
Atlantyda – ostatnia wolna ziemska kolonia...
Piramidy, moc i niesmioertelność, energia piramid,piramidy egipskie,święta geometria
Jak to jest, gdy nie spodziewając się niczego...

Instalacja ogniskowania mocy

ROK 2012 Mamy dawno oczekiwany rok 2012....
KOLEJNE OGNIWO W NOWOŻYTNEJ INSTALACJI...
  KOSMICZNY PROMIEŃ Po...
Drodzy Przyjaciele, Jesteśmy głęboko poruszeni...
Kochani! Mamy dla Was wspaniałą nowinę. Gwiezdne...
Z radością zawiadamiamy, że w najbliższy...
Piramida energetyczna - wielkie Merkaby i krąg kamienny
Kompleks energetyczny Pomorze - Brama Światów...
Pomoc we wzniesieniu Ziemi
INSTALACJA OGNISKOWANIA MOCY W DZIAŁANIU...
Duchy zwierząt
Rafał Fukała ze Śląska: Około 2 – 3...
Sieć Kryształowa,sieć chrystusowa,siatka krystaliczna
Sieć Kryształowa to subtelna struktura...
Mistrz Szambala,międzywymiarowy portal,Agartha,wejście do Szambali
Wieczorem, 10 lipca 2016 roku, po prawie 4...
Diamentowy Portal,sferyczne piramidy,energia piramid,święta geometria
Spójrzcie Kochani jaką niezwykłą konstrukcję...

Słowianie

Ariowie,Słowianie
Nowe światło na historię narodu, w którym się...

Różne artykuły

  Kasia "Samarkanda" Barczyńska...
Dostępne są materiały wideo z Kongresu. Z...
Oto fragment korespondencji z jedną z...
ODTWARZANIE ŚWIĘTYCH ŚCIEŻEK MOCY ZIEMI Kasia...
Ochrona anielska
Najwyższy czas zająć się ochroną. Nie będziemy...
Duch Przebudzenia
Świnoujście, rok 1993 Pogodne wrześniowe...
Moc jest z Tobą
Kilka tygodni temu szukając inspiracji na...
Planeta Małp
Bardzo często się zdarza, że bezpośredni...
Epoka Wodnika
Drodzy użytkownicy portalu Fioletowy Płomień...
Philip Wollen
Zmiana rodzi się w umysłach jednostek....
Kochani ! Przepraszamy, że tak długo się nie...
Wielu z Was zapewne się zastanawia z jakiej...
Przesilenie w kamiennych kręgach
Zapraszamy do wspólnych spotkań podczas...
Wiatraki w Osiecznej, odprowadzanie dusz
Temat zbłąkanych dusz, które wymagają...
Podróże w czasie - ostatnia wieczerza
Tuż przed ostatnią wieczerzą Pewnej nocy,...
Harmonia Kosmosu
Nasze wystąpienia:   Wychowanie i...
Kamienny krag nocą
Był początek września, późny wieczór. Właśnie...
Marzanna, starożytna bogini Jasnej Góry
Niedawno dowiedzieliśmy się ciekawej rzeczy. Czy...
galaktyka Mleczna Droga,gwiazdy mówią,mowa gwiazd,gwiazdy żyją
Czy wiecie, że gwiazdy mówią? No, może nie...
Oświecenie żeńskiej energii
Wszystkim cudownym kobietom, Żonom, matkom...

Warsztaty

Gaja
Czy chciałbyś uspokoić myśli i wejść w stan...
Jezioro Komorze
Kochani! Niedawne warsztaty w Warszawie, a...
Zajęcia w kregu
Jak jest na naszych spotkaniach? Ciepło,...
Duchy Ziemi
Ojcowski Park Narodowy, Kraków, Częstochowa...
W przestrzeni Serca,przestrzeń serca,przewodnik duchowy,anioły,medytacja
Zapraszamy na kosmiczne doświadczenie przejścia...

Ogłoszenia

Ukryte Terapie
Zapraszamy na wykład Pana Jerzego Zięby, autora...
Wszyscy wkoło czekają na Święta, podczas gdy...
szkodliwe szczepienia
Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o...
Merkiva,merkaba
Osoby, które chciałyby zobaczyć i praktycznie...
letnie przesilenie,medytacja dla Polski i świata
Już za 2 dni letnie przesilenie. W tym roku...
Wspólna medytacja dla świata
Serdecznie dziękujemy WSZYSTKIM, którzy...

POWIADOMIENIA

Wpisz swój e-mail, poinformujemy Cię o nowych artykułach

e-mail: kontakt@merkaba-aktywator.pl      tel/fax: +48 943751191

Kontakt telefoniczny w dni powszednie od 9:00 do 18:00. Ze względów technicznych nie odbieramy SMS. Jeżeli nie możemy odebrać telefonu, oddzwaniamy później.